Wolność w związkach.
Ostatnio dużo czytam prac Osho. Nie wiem czy kiedykolwiek spotkałyście się z tym nazwiskiem. Osho był indyjskim myślicielem – filozofem. Do tej pory funkcjonuje w Indiach duży ośrodek medytacyjny nazwany jego nazwiskiem. Zdobył wielu uczniów i zwolenników. Jest nazwany filozofem XX wieku.Osho wyznaczył nową drogę duchową, która nie jest związana z tak naprawdę z żadną religią, a zarazem ze wszystkimi. Jego ścieżka to droga „prawdziwego życia”. To ścieżka wielkiego rozwoju duchowego osadzonego w realiach życia. To połączenie i pogodzenie życia materialnego na ziemi z duchowością jaką każdy z nas ma w sobie. Powiedziałabym, że w swych rozważaniach wyprzedził o duży krok wszystkie uniwersalne religie jak chrześcijaństwo czy buddyzm.
Dlaczego o nim wspominam? Bo uruchomił we mnie kilka procesów. Jednym z nich jest pojęcie wolności. Czym tak naprawdę jest wolność? Osho pisze, że wolność jest drogą dla odważnych.
Bo czy masz odwagę dać wolność swojemu mężowi, partnerowi czy chłopakowi?
Kocham mojego męża za to, że daje mi w pełni wolność. Podziwiam go również za to. Myślę, że to jest główny powód dla którego z nim jestem.
Zastanowiłam się jak to jest, że on nie ma z tym żadnego problemu. Jak to jest, że on po prostu mówi kochanie zrób jak uważasz? Jak to jest, że on nigdy mi niczego nie narzuca?
Popatrzyłam na siebie. Ja mam wiecznie do niego żal, że nie zrobił tego czy tamtego. I wydawało mi się do niedawna, że ja mu też daje tyle wolności i swobody, że on na pewno nie może się poczuć stłamszony. I miałam racje tylko mi się wydawało.
Prawda jest zupełnie inna. Ja nie mam odwagi mu dać pełnej wolności! Nie mam odwagi nie mieć wobec niego oczekiwań. Nie mam odwagi powiedzieć mu tak naprawdę i szczerze kochanie zrób jak uważasz. Nawet jeżeli tak mówię, to robię to z rozsądku a w sercu pragnę, by postąpił zgodnie z moimi oczekiwaniami.
Dlaczego tak jest? Dlaczego boimy się dać naszym bliskim poczucie bycia wolnym?
Strach jest wielki, bo i ryzyko jest wielkie. Wolny wybór to wolny wybór. Jeżeli komuś go powierzymy to trzeba się z tym liczyć, że jego wolnym wyborem niekoniecznie muszę być „ja”. A to czasem boli. Oj mocno boli, aż zatyka.
Mój mąż nosi w sobie odwagę, na którą ja nie potrafię się zdobyć. Patrzę na niego i zastanawiam się w czym tkwi mój problem, którego on nie ma. Gdzie jest ta subtelna różnica pomiędzy mną a nim? I już tak w złości krzyczę do siebie jak to jest, że on wie, że ja zawsze wybiorę jego! I wtedy mnie olśniło. Wiecie to jest tak zwana eureka. On to „wie”. A ja zawsze mam wątpliwości.
Wolność w związkach jest rzeczą cudowną. Jeżeli tego nigdy nie doświadczyłaś, to zacznij nad tym pracować. Gwarantuje satysfakcje. Ja jestem szczęściarą w połowie. Doświadczam wolności jednostronnie i dlatego wiem jak smakuje. Przez to, że nie potrafię jeszcze obdarzać wolnością czuje również w sercu niesmak jaki to pozostawia. Te niespełnione oczekiwania są jak gangrena, która psuje nas od środka. Jednak, żeby doświadczać wolności potrzebujesz czuć, że Wasze wolne wybory będą zawsze najlepsze dla Ciebie i dla Niego. To musi być Wasz dobrowolny wybór, wasz priorytet życiowy. Jeżeli sama nie potrafisz zapewnić tego komfortu swojemu partnerowi, on na pewno nie obdarzy cię tym przywilejem, tak jak ja nie jestem wstanie obdarzyć nim mojego męża.
Walcz, bo wolność jest tego warta. Ale pamiętaj wszystkie zmiany zaczynaj od siebie.
Jeżeli chcesz zgłębić temat polecam książki Osho

lub dla odważnych polecam świadome poznanie własnej wolności.

marta

